Nie wyobrażam sobie świata bez ptaków. O ile los myszy polnej, turkucia podjadka, czy lisa jest mi zupełnie obojętny, o tyle nie wytrzymał bym w lesie bez ptaków. To one powodują, że las ma swoje własne tło muzyczne. Bez ćwierkotu ptaków, byłby jak MTV bez dzwięku.
Codziennie, od około 6 rano budziły mnie głośne popiskiwanie stadka bogatek. Żerowały na młodych brzozach tuż nad moim namiotem. Zawsze gdy słyszałem, że są naprawdę bliskio - wybiegałem z namiotu w gatkach i koszulce i fotografowałem co tylko się dało.
Bogatka należy do rodziny ptaków sikorowatych, a rzędu wróblowych- stąd budowa ciała zbliżona do dobrze nam znanych wróbli. Jednak jej ubarwienie jest znacznie ciekawsze i rzucające się w oczy. Jest ptakiem bardzo pospolitym, ale niewiele osób wie jakie ten ptak ma zwyczaje. Postaram się o kilku opowiedzieć. Częściowo będzie to moja własna obserwacja, a częsciowo wiedza zdobyta u dr Marka Kellera, który prowadził zajęcia z ornitologii na SGGW.
Na obozie w lesie dużo miałem okazji do obserwowania zachowania tych ptaków. I przy szeregu zachowań standardowych, które łatwo wyjaśnić, jedna była dla mnie nowością. Otórz wielokrotnie spacerowałem po lesie szukając tych właśnie ptaków i prawie zawsze znajdywałem je przy bawiących się dzieciakach. Tak jakby interesowały się co też dzieje sie w ich lesie. Może to krzyki działały na nie, a może obawa przed drapieżnikami... Ale tak jakby celowo trzymały się blisko ludzi. Widać- towarzyskie bestie!
Od profesora usłyszałem również o niezwykłej pamięci tych małych ptaszków. Bogatki zimują w polsce (stąd zostawia im się słoninę na drucie), ale wyżywienie to nie jest prosta sprawa, więc przed dadejściem zimnych dni- chowają sobie pokarm w różnych schowakach. Każdy orzeszek, każdy chrząszcz w innym miejscu. W końcu przed zimą, sikorka musi zapamiętać ponad 1000 kryjówek. Radzi sobie z tym wręcz zadziwiająco i w jednolitym borze sosnowym, znajduje każdą skrytkę (o ile mysz jej wcześniej nie rozszabruje).
Takie "zwykłe" zwierzęta mają w sobie jeszcze mnóstwo ciekawych rzeczy do pokazania. Trzeba tylko udać się na ich pokaz i choć przez chwile wczuć sie w rolę małego dziecka obserwującego coś zupełnie nowego.

0 komentarze:
Prześlij komentarz